Zabieg
1 marca 2010
Rozpoczyna go solidny peeling. To jeden z ważniejszych elementów w całej procedurze. Do jego wykonania stosuje się specjalne gąbeczki gwarantujące idealne ścieranie obumarłych komórek naskórka. To tzw. dermabrazja. W tak przygotowana skórę dużo łatwiej wnikają czynne składniki z kremu. Następnie nakłada się preparat przeciw rozstępom oraz inna głowicą (okrągłą, zakończoną kulkami) masuje okrężnymi ruchami. To odżywienie komórkowe – nałożenie i wprowadzenie do skóry za pomocą prądu preparatu silnie działającego na rozstępy. Zawarte w nim kwas hialuronowy, elastyna, sercyna, witamina E nie tylko doskonale nawilża, ale także przyspiesza proces regeneracji komórek skóry i naskórka. Robi się to za pomocą prądu, dlatego pacjentka musi trzymać drugą końcówkę połączoną z aparatem, aby utworzył się obieg zamknięty. Dzięki temu składniki z preparatu wprowadzane są głęboko do skóry. Następnie kolejną głowicą następuje wyciągnięcie skóry. Głowica ta działa na zasadzie odkurzacza- silnie zasysa skórę, a moc tego zasysania jest regulowana i dobierana każdorazowo do skóry pacjentki (to etap biodermogenzy, redukujący mikrocyrkulację tkankową). Zabieg nie jest bolesny. Etap ścierania można porównać do tarcia bardzo ostrą rękawicę do masażu. Jest to jedyny, niezbyt przyjemny moment. Kolejne etapy odczuwa się jak głaskanie, a etap z „odkurzaczem” jak mocny masaż.